Strona gwnaO mnieMoja historiaForumKontakt
Oglne pojcie straty
Czy czas leczy rany
Rola aoby
Etapy aloby
Co si dzieje z emocjami po stracie
Jak pomc osobie osieroconej?
Lista ycze osieroconcych rodzicw
Przydatne linki
Wywiad w Radio Hobby 7.02.2010

Wizyty dzisiaj:0
Wizyty oglnie:187099
Moja historia

28.02.2007 jak zwykle obudzi mnie budzik i zaczam zbiera si do pracy. W tle grao radio. Lubiam swoj prac, wic wszystkie te czynnoci poranne wykonywaam z radoci. Kiedy koczyam niadanie, usyszaam w radiu informacje, i w moim miecie, na moim osiedlu zdarzy si wypadek. Zignorowaam te wiadomoci wierzc, e to moe dotyczy kadego, ale nie mnie. Nastpnie robic make-up w azience podano kolejne wiadomoci, w ktrych podano troch wicej szczegw na temat tego wypadku. Tym razem bardziej zaniepokojona zaczam wydzwania do Rodziny; do Mamy, Siostrzyczki, Ojca. Nikt nie odbiera. Mamie wysaam sms-a, e bardzo j prosz o kontakt, poniewa w radio byy wiadomoci na temat pewnej tragedii, ktre mnie zaniepokoiy. Sms-a wysaam rwnie do swojego wczesnego partnera S. napomykajc o wiadomociach, ale jednoczenie dodajc, e pewnie robi z igy widy.

Jadc do pracy trzymaam telefon w pogotowiu na wypadek, gdyby kto z Rodziny zadzwoni. Moje myli kotoway si niczym grochwka w wojskowym kotle. Jednak mimo wszystko, nie dopuszczaam do siebie myli, e ten wypadek dotyczy wanie mojej Rodziny. Kiedy powoli dochodziam do pracy, zadzwoni mj luby mwic, e te wszystkie informacje dotycz mojej Rodziny, bo tym razem w wiadomociach podali wiek osb, ktre zginy tragicznie i s one zgodne z wiekiem moich bliskich. Zaczam krzycze do suchawki, mwic, eby nie mwi mi takich rzeczy, bo ja jeszcze nic nie wiem i e musz to sprawdzi na policji. Do pracy weszam ju ze zami w oczach. Poprosiam koleanki z pracy, by zadzwoniy do mojego miasta na policje i sprawdziy dane (ja ju w tym momencie nie byam w stanie trzyma emocji na wodzy). Dane si potwierdziy. To byam MOJA Rodzina. W tym momencie wiat zawali si w jednej sekundzie. Oto wanie straciam 5 najukochaszych ludzi; trjk Rodzestwa i Rodzicw. To nie moliwe! Weszam na Internet ? a tam ju byy wzmianki o tej tragedii. Ludzie wypowiadali na forach swoje zdanie na temat wydarzenia (czsto jake bolesne). W pracy ludzie wygldali na sparaliowanych, a Szefowie kazali mi jecha do domu. Mj S. ju by pod prac i czeka na mnie. Ju wiedzielimy, e musimy pojecha do mojego Rodzinnego miasta, bo tam czekao na mnie mnstwo spraw do zaatwienia. Ca drog zy leciay mi ciurkiem. Wci wydawao mi si to wszystko takie odrealnione? jak w zym nie.

Media szalay?radio, telewizja, prasa korzystay z sytuacji i przeksztacay informacje tak, jak im si ywnie podobao, byle si dobrze sprzedawao. Staraam si nie sucha radia, nie oglda TV, ani nie czyta gazet. Ale czasem ludzie donosili mi, o czym media nadaway. Boe, jak to bolao! To wszystko wygldao na jak niez fars. Np. kto podoy mi pod nos pismo Fakt, gdzie na pierwszej stronie widniao zdjcie mojej siostry (nie wiem skd je mieli) i zdjcie jakiego obcego faceta, ktre podpisane byo, e to mj ojciec. Miaam poczucie, e media zrobiy sobie cyrk z mej tragedii. Na wasnej skrze dowiadczyam, jak media potrafi by okrutne, jak kami i oszukuj (np. jedn z informacji byo na mj temat byo, e mieszkam w innym miecie ze swoim mem. Pierwszy raz dowiedziaam si, e jestem zamna!). Media to nie tylko hieny erujce na cudzej krzywdzie ? to co znacznie gorszego. Wyobracie sobie, e jeden z dziennikarzy podszywa si pod policj, e on musi natychmiast si ze mn spotka (godzina pna wieczorem) by da mi wsparcie. Od sowa do sowa wydao si, e nie ma pojcia, e z policj to ja mam stay kontakt i ktokolwiek z policji nie dzwoni, to wiedzia o telefonach innych pracownikw z tej instytucji. Tak, tak? smutne, do czego potrafi posun si dziennikarze, ale prawdziwe.

Bdc ju na miejscu, byam pod sta opiek Przyjaci i mojego S. Czuam si jak za szyb, jak automat, ktry ma do wykonania jakie zadania. Miaam poczucie jakby wyrwali mi serce. Formalnoci zaatwiaam z pomoc mojego przyjaciela Tadeusza, ktry tak naprawd prowadzi wszelkie rozmowy w rnych instytucjach a ja tylko grzecznie skadaam podpisy. Nie bardzo docierao do mnie, co si wok dziao. Wszelkie zaatwianie formalnoci zajo nam tydzie. Codziennie musielimy jedzi po rnych instytucjach i ?zaatwia? sprawy niecierpice zwoki. To bya dla mnie kolejna lekcja, czym jest biurokracja i jak potrafi do czowieka podchodzi w takich sytuacjach. Nie byo tu miejsca na empati, wspczucie. Cho nie powiem, zdarzali si ludzie, ktrzy np. jak kamieniarz opuci mi z ceny za zrobienie tablicy nagrobkowej, no, bo to przecie cae miasto od tego huczy. Ale oglnie tu trzeba byo ?zaatwia?! Wiem jedno, gdyby nie Tadeusz, ktry wiedzia, co robi po kolei, ktry prowadzi mnie prawie, e za rk, ja sama nie daabym rady. To bya dla mnie czarna magia, nie wiedziaam, co, z czym si je. Dziki wsparciu mojego S., Toniego, u ktrego na ten czas si ulokowalimy i wielu innym ludziom (czsto obcym), ktrzy dzwonili, pisali, wspierali?.. mogam ten okropny czas przej, cho nie byo atwo. Przez wikszo tego czasu czuam si jak w innym wymiarze, nie rozumiejc, co si wok dzieje. Byy jednak momenty, ktre jakby za poruszeniem czarodziejskiej rdki zwalay mnie z ng, gdzie bl tsknoty rozrywa mi serce na strzpy, kiedy mylaam, e jestem za ?maa? by ten jake ogromny krzy udwign na swych wtych barkach. Ryczaam, wyam, krzyczaam, ?dlaczego??. Pierwszego wieczoru (w dzie tragedii), kiedy po raz pierwszy wiadomo na chwil dopucia informacj, co si stao ?. chciaam odebra sobie ycie. Nie widziaam ju sensu dalszego istnienia, ju nie chciaam y bez Nich, bo czuam, e nie mam dla kogo ani po co. I kiedy tak to ycie zaczo w pewnym momencie ze mnie uchodzi?. nagle uderzya mnie myl: ? Co Ty robisz? Tyle ludzi Ci wspiera, chce by blisko, a Ty zachowujesz si jak piep?. egoistka?. W tym momencie pami o tych wszystkich telefonach, smsach od osb mi znanych, mniej znanych i zupenie obcych, ktrzy tak naprawd nie wiedzieli co mwi, jak si zachowa?. uratowaa mi ycie. Kochani ? dzikuj Wam za to.

Nie jestem w stanie opisa tutaj wszystkiego, ale chciaam nadmieni o jeszcze jednej przykrej rzeczy, ktra gboko zapada mi w pami. Ot pragnam, aby pogrzeb odprawi ktry z ksiy, ktry uczy w szkole moj Siostr czy Brata. Jednak ?szanowny? p. Proboszcz (ktrego nigdy nie darzyam sympati z rnych wzgldw), wiedzc jak ta sprawa bya mocno medialna, sam postanowi ten pogrzeb poprowadzi, mimo, i bardzo zaleao mi by to by kto, kto zna moje rodzestwo. Do tego usyszaam, e decydujc si na kremacj cia zachowuj si w sposb typowo pogaski. Jednak najsmutniejsze w tym wszystkim byo to, e na pogrzebie, w swojej mowie kocielnej powiedzia: ?jakie ycie, taka mier?. Tych sw nigdy nie zapomn.

Zaraz po formalnociach pogrzebowych wrciam do pracy. Wrcz przez dugi czas zachowywaam si jakby nigdy nic. Czuam, e koledzy i koleanki z pracy czuj si w mojej obecnoci pogubieni. Spodziewali si po mnie zupenie czego innego; smutku, rozpaczy, przygnbienia i tym podobnych uczu. A tu wrcia dawna Dorota: artujca, rozgadana ? jakby nigdy nic. Mj mechanizm obronny tzw. ?zaprzeczenia? by bardzo silny. Stara si nie dopuszcza do mnie tego, co si stao. Czasem tylko dawkowa mi ostry bl, ktry przychodzi falami i rozrywa mnie od rodka, zabiera wszelk witalno, odbiera ch ycia, pozbawia si w nogach. To byy chwile, kiedy zanosiam si paczem, ktry czsto si koczy hiperwentylacj. Miaam wtedy poczucie, e jeszcze chwila i serce mi pknie, e ju duej nie wytrzymam. Nienawidziam tych chwil, tego blu. Baam si go jak ognia. Staraam si nie czu i nie myle o tragedii, o tym, e Ich ju nie ma, i co gorsza ? ju nigdy nie bdzie. Ta faza zaprzeczenia trwaa u mnie ok. 3 miesice. Potem nastpi wielki kryzys, ktry powsta dziki ?pomocy? terapeuty, ktry zamiast mi pomc, doprowadzi mnie na ?skraj przepaci?. Jego nazwisko i renoma nie pozwoliy mu si przyzna przede mn, e niestety, ale nie zna si na temacie aoby. Zapaciam ogromn cen za jego brak profesjonalizmu. Wierz, e jest dobry w innych tematach i e potrafi pomaga ludziom, ale tutaj?..?da ciaa? na caej linii.

Czuam si fatalnie, nie miaam na nic si. W pracy przestaam przejawia jakkolwiek inicjatyw, wstawanie i chodzenie do niej sprawiao mi swoisty bl. Nie chciaam y, nie chciaam nic. Nie rozumiaam, dlaczego wiat krci si dalej, dlaczego tramwaje jed, czemu ludzie na ulicy si umiechaj. Nie rozumiaam, dlaczego to wszystko dzieje si, kiedy ja tak strasznie cierpi, kiedy ICH ju NIE MA. Zaczam odsuwa si od ludzi. Przestaam odbiera telefony, odpisywa na smsy. Zerwaam z S. Czuam si nierozumiana i nieakceptowana ze swoim blem. Po raz pierwszy w yciu zaczam si czu jak trdowata. Ludzie mnie unikali, bo nie wiedzieli jak si zachowa w mojej obecnoci, co mwi, czego nie mwi. Kiedy wchodziam do jakiego pomieszczenia penego ludzi, ktrzy znali moj histori, czsto nastpowaa tpa cisza. Ludzie czasem mwili mi, e mnie rozumiej, e wyobraaj sobie jak mog si czu, udzielali mi ?zotych? rad mwic: ?we si w gar?, ?ycie biegnie dalej?, ?we byka za rogi?, ?oni tu s i czuwaj nad Tob?. Przez jaki czas znosiam to wszystko, staraam si przypasowa do ich oczekiwa. Ale przyszed dzie, kiedy czara si przelaa. Zaczam reagowa zoci i agresj na tego typu sugestie. Nie chciaam ju sucha adnych rad: co powinnam, czego nie powinnam. Chciaam, eby mi wszyscy dali wity spokj. Czuam si odrzucona i sama odrzucaam. Jedno jednak jest pewne: nikt nie jest w stanie zrozumie mego blu, kto sam tego nie przey.

Coraz bardziej zamykaam si w swoim wiecie, wiecie blu, pustki i rozpaczy. Coraz czciej mylaam o mierci. Wydawao mi si, e wraz z Rodzin straciam marzenia, plany i sens ycia. Wszystko przestao mie dla mnie znaczenie. Nie interesowao mnie nic i nikt. Coraz bardziej pragnam umrze.

Tak bardzo pragnam wzi swoje Rodzestwo na kolana, przytuli, pogaska, powiedzie, e kocham i usysze znw od nich, e jestem najlepsz siostr na wiecie. Tak bardzo chciaam poskary si Mamie, jak mi le, e czuj si taka samotna i opuszczona, e nikt nie rozumie mnie tak dobrze jak ona. Chciaam ich widzie, dotkn, sysze. Chciaam czu ich namacalnie. Gdzie miaam czyje sugestie, e Oni s ze mn duchem. Tak bardzo mi ich brakowao!!!!!

Na szczcie na mojej drodze pojawi si pewien terapeuta Jurek B., ktry cho nie mia specjalnego dowiadczenia w aobie, to zachowywa si tak, jakby robi to od lat (sporo ksiek przeczytaam na temat terapii w aobie, std taka moja ocena). Myl, e to midzy innymi dziki niemu, wci stpam po tej ziemi. To on uczy dawa mi sobie prawo do rnych uczu (co inni starali si stpi a ja wraz z nimi), zachowa. Czuam si przez niego rozumiana, akceptowana, czuam, e ten czowiek naprawd chce mi pomc. Czekaam na kad z wizyt, cho czasem, mimo tego caego oczekiwania potrafiam si pniej na wizycie nie odezwa ani sowem. Ale to wanie on dawa mi w dziwny sposb si by trwa ?. trwa mimo wszystko. Tylko w jego towarzystwie czuam si bezpiecznie, a przede wszystkim czuam si chciana i akceptowana z tym wszystkim, jaka si staam po tragedii. Jego osoba dawaa mi nadziej. Nienawidziam siebie, za to, kim si staam i jak si czuam. Przepeniay mnie takie uczucia jak: zazdro, zawi, obojtno na cudz krzywd, ogromne poczucie krzywdy i niesprawiedliwoci. Nie umiaam ju si cieszy, nie czuam w sobie adnych pozytywnych uczu. Zgubiam gdzie t wraliw Dorotk, ktra bya przepeniona mioci, empati itp. emocjami. Miaam wraenie, jakby kto wyrwa mi serce, jakby tam pozostaa tylko wyrwa, wielkie NIC. Jurek B. by jedyn osob na wtedy, ktra mnie nie oceniaa, nie krytykowaa i nie mwia mi, co mam czu i jak mam y. To dla tego tak bardzo aknam kolejnych spotka z nim (Dzikuj Ci Jurku B., za to, e stane na mojej drodze).

Jednak przyszed i okres totalnej depresji. Myl, e to bya cena, ktr musiaam ponie za to, e tak dugo chciaam sprosta oczekiwaniom innych i by siln. Moje myli przepeniay tylko i wycznie scenariusze o samobjstwie. Rozpatrywaam rne moliwoci, zastanawiaam si jak to zrobi, by byo najmniej bolenie i skutecznie. Kady wolny czas przesypiaam. Zaniedbaam wszystko i wszystkich. Po raz pierwszy w yciu straciam nadziej, a to tak, jakby ju nie y. Istne pieko na ziemi. W kocu, dziki pomocy mojego terapeuty wyldowaam w szpitalu dla ludzi z depresj. W sumie w szpitalu spdziam p roku. Ten czas i ludzi, ktrych tam spotkaam wspominam z duym sentymentem. To by dobry czas. To dziki pobytowi w szpitalu powoli uczyam si na nowo przebywa wrd ludzi. Cho pocztki - przyznaj, byy cikie. To tak, jakby kto rzuci mnie na ?gbok wod?, bo przecie wczeniej do tego stopnia si wyizolowaam, e jakakolwiek obca osoba w pobliu potrafia mnie tak sparaliowa, e czuam w rodku panik i chciaam ucieka, jakbym si baa, e ta osoba chce zrobi mi krzywd. Czsto czuam si jak malutkie dziecko, ktre dopiero, co przyszo na wiat i nie wiedziao jak si zachowa i nie rozumiao, co si wok dzieje. W szpitalu, dziki tabletkom na depresje, terapii i ludziom powoli zaczam odnajdywa siebie.

Pod koniec roku 2008 trafiam na forum, gdzie ludzie przeywajcy strat dzielili si ze sob swoim dowiadczeniem, dawali wsparcie. Cieszyam si, e znalazam miejsce, gdzie mogam dzieli si swoimi przeyciami, odczuciami, gdzie otrzymywaam pomocn do od ludzi, ktrzy przeywali to samo co ja i ktrzy rozumieli mnie praktycznie bez sw. To forum, Ci ludzie zainspirowali mnie do zaoenia tej strony i do narodzenia myli o zaoeniu grupy Wsparcie Po Stracie.

Rok 2009, by rokiem, kiedy po raz pierwszy od czasu tragedii powoli zaczam stawa na nogi, gdzie na nowo, powoli, krok po kroku zaczam wraca do pewnych rl spoecznych, obowizkw itd. Powoli zaczam znajdowa w sobie si, wiar i nadziej w lepsze jutro, co jeszcze 1,5 roku wczeniej byo nie do pomylenia.

Rok po tragedii byam przekonana, e ju nigdy si nie umiechn, e ju nic mnie nie ucieszy. Mylaam, e moje ycie bdzie ju zawsze wielkim cierpieniem, smutkiem, tsknot, rozpacz. Nie widziaam sensu, celu ani motywacji do ycia. Nie mylaam te, e kiedykolwiek jeszcze odnajd nadziej. Moje ycie miao by ju do koca piekem.

Jednak dzi patrz na to wszystko z innej perspektywy. Dzi mam nadziej, wiar, cele yciowe. Kocham i jestem kochana. Dzi chciaabym mc dzieli si swoim dowiadczeniem z innymi, ktrzy rwnie przeywaj strat i nie widz przysowiowego ?wiateka w tunelu?. Pragn nie innym nadziej, e po czasie ogromnego blu, jest szansa, by znw si podnie, by zacz si umiecha, by znw zechcie Y. Nie ma drogi na skrty, nie mona przeskoczy blu. Trzeba to po prostu przey. Ale wierzcie mi, MONA.

Oczywicie, e bl i tsknota czasem wracaj (myl, e w jaki sposb ju zawsze towarzyszy nam bd), ale ju nie s tak bardzo intensywne i tak czste. Wszelkie wita, uroczystoci mocno konfrontuj mnie ze strat. Ale ucz godzi si z tym, bo wiem, e taka jest kolej rzeczy. Dzisiaj wiem, e mog y ? mimo wszystko, e mog si cieszy, szuka radoci dnia codziennego.

Wierz, e Oni s tam ju szczliwi, i e kiedy znw si spotkamy. Taka wiadomo daje mi rwnie pewnego kopa do ycia. Chc wierzy, e to wszystko, co si stao byo po co. Odpowiedzi staram si szuka midzy innymi w wierze. Moe za ycia jej nigdy nie znajd, ale szukam? i rne pomysy przychodz mi do gowy. To pomaga mi trwa.

Wiele rzeczy w mej historii pominam, bo nie sposb wszystkiego opisa. Musiaaby powsta ksika;-) Ale mam nadziej, e udao si Wam co znale w niej dla siebie.

Dopisek z 25.02.2013

Powoli zblia si 6 rocznica mierci moich Najbliszych.

Od czasu tragedii ycie moje bardzo si zmienio. Nabrao barw i kolorw. Niemoliwe stao si moliwym. Zaoyam rodzin, mam kochanego ma i cudownego synka. yj swoim yciem, planami, marzeniami. Myl o tragedii ju nie boli, nie obezwadnia.

Ze wit ciesz si jak nigdy. Od 2 lat za kadym razem je mocno wyczekuj :) Bo ze mn s bliscy, moja nowa Rodzina i Przyjaciele. A mylaam, e wita ju na zawsze bd trudnym i smutnym dla mnie okresem.

Rocznica wzbudza we mnie refleksje, ale ju nie jest czasem, ktrego si boj. Tego dnia zapalam wieczk w ich intencji i razem z mem modl si szczeglnie za nich.

Czy tskni? Oczywicie, e raz na jaki czas zatskni. Moe si zdarzy, e i za si w oku zakrci par razy do roku. Tyle e to normalne, takie ludzkie i kochane. Bo przecie byli czci mego ycia przez wiele lat, bo przecie ich kochaam/kocham. Tego nie da si zapomnie. Ale to wszystko jest takie spokojne, bez dramatu, bez rozrywania wntrza na kawaki.

Kademu, kto musia zmierzy si z blem Straty, ycz, aby czas jak i praca nad aob przyniosy spokj ducha a take przywrciy umiech na twarzy.

 
Kalendarium
Dni skupienia
Wsparcie Po Stracie
Wsplny kcik
Szkolenia
© 2018