Strona głównaO mnieMoja historiaForumKontakt
Ogólne pojęcie straty
Czy czas leczy rany
Rola żałoby
Etapy żaloby
Co się dzieje z emocjami po stracie
Jak pomóc osobie osieroconej?
Lista życzeń osieroconcych rodziców
Przydatne linki
Wywiad w Radio Hobby 7.02.2010

Wizyty dzisiaj:13
Wizyty ogólnie:178235
Historia Kornelii - Pewnego dnia znów się odnajdziemy .
Pewnego dnia znów się odnajdziemy .. :* Mam na imię Kornelia. 7 września 2007 roku w wyniku wypadku motocyklowego odszedł ode mnie mój Anioł, mój przyjaciel, mój mężczyzna, moja miłość – moje wszystko... Byliśmy razem przez 4 lata.. Najpiękniejsze chwile mojego życia zawdzięczam właśnie jemu.. Poznaliśmy się w liceum .. Pamiętam jak dzisiaj tamten dzień.. Pamiętam motylki w brzuchu, kiedy podszedł do mnie i rozpoczął rozmowę.. Sławek był starszy ode mnie o 4 lata .. Mój ideał mężczyzny...Inteligentny, przystojny , z poczuciem humoru.. Zaczęliśmy się spotykać i tak zaczęło się Nasze wspólne życie .. Nie ma związków idealnych .. Nie ma też idealnych ludzi.. Ja – zaborcza zazdrośnica, On - tolerancyjny, towarzyski, dusza towarzystwa .. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo.. Ale daliśmy radę zawsze pokonać wszystkie przeszkody.. Sławek był ze mną w każdym ważnym dla mnie momencie.. Wystarczył jeden sms ..”Kochanie tak mi źle..” - .. A on był obok.. Mój przyjaciel .. Nigdy nie myślałam, że los da mi kogoś tak wspaniałego jak mój Dziubek.. Byliśmy zawsze za sobą.. Nasze rodziny bardzo się polubiły.. Zaczęliśmy planować Nasze wspólne życie.. Mieliśmy zacząć budować Nasz dom.. Nasze miejsce, gdzie razem się zestarzejemy .. Uwielbiałam słuchać jak opowiada o Naszym domu.. O tym jak będzie Nam wspaniale.. Uwielbiałam zasypiać wtulona w Jego silne ramiona.. Budzić się i mieć go obok siebie.. Potrafiłam budzić się w nocy i patrzeć jak słodko śpi.. Wsłuchiwać się w bicie jego serca.. Żeby nie stracić nawet minuty z jego obecności.. Parę miesięcy przed wypadkiem coś w Nas pękło.. Kochaliśmy się, ale w Nasze życie wpadła jakaś rutyna.. Rozstaliśmy się .. Jednak cały czas kochałam go tak samo.. Było Nam to chyba potrzebne.. Żeby docenić ile dla siebie znaczymy... Żeby zobaczyć, że nie potrafimy już bez siebie.. Wróciliśmy do siebie.. Pamiętam to wszystko, jakby wydarzyło się zaledwie wczoraj.. Pamiętam tą noc.. Zabrał mnie z imprezy... Pojechaliśmy obejrzeć wschód słońca nad morzem.. Najcudowniejszy wschód słońca.. Tamta plaża.. Tylko my dwoje.. Przysięgaliśmy wtedy sobie, że już nic nas nie rozdzieli.. Że tylko my.. do końca razem.. Tak też zostało.. Motocykle były Naszą wspólną pasją.. Nie wiem nawet kto szybciej się nią zaraził.. Nigdy nie przypuszczałam, że to co razem pokochaliśmy rozdzieli Nas na zawsze.. ;( Zbliżało się zakończenie Sezonu Motocyklowego.. Wielka impreza.. Mieli być wszyscy nasi znajomi.. W czwartek okazało się, że nie mogę jechać razem z moim Dziubkiem.. Byłam wściekła na siebie i na wszystko wkoło.. Sławek zapytał , czy może jechać sam... Byliśmy już ze wszystkimi umówieni .. W głębi serca nie chciałam, żeby jechał.. Zawsze bałam się jak wyjeżdżał sam.. I to nie dlatego, że był „dawcą” , „wariatem na plastiku” .. Nie był taki !!! Był najrozsądniejszym kierowcą jakiego znam ... Z doświadczenia jednak wiem, że motocyklistów traktuje się na drodze jak psy.. Dlatego bałam się , gdy wyjeżdżał sam.. Kiedy szykowaliśmy się do wyjazdu widziałam iskierki w jego oczach.. Cieszył się na wypad.. Nie potrafiłam powiedzieć NIE ... Bolało mnie, że spędzę sama weekend , ale byłabym egoistką karząc mu zostać ... Pytał chyba z 10 razy.. „Kicia ja zostanę jeśli chcesz” ... Gdybym się nie zgodziła mój Aniołek żyłby teraz na pewno.. ;( Dzień przed wyjazdem Sławek zabrał mnie na wspaniałą kolację... Chciał zrekompensować mi weekend bez Niego.. Wróciliśmy do domu i myślałam, że oszaleję ze szczęścia i zdziwienia.. Schody wyłożone świeczkami .. Nasze winko.. Cudowna noc z cudownym facetem, którego kochałam najmocniej na Świecie.. Rano wspólne śniadanie i jego zapewnienia, że będzie dzwonił.. Że już tęskni.. Pożegnaliśmy się .. Było mi smutno, że jednak jedzie.. Ale sama tego chciałam .. W zasadzie to miało być Nasze pożegnanie.. Pojechałam do pracy i na chwilkę zapomniałam o tym wszystkim.. Sławek miał jechać o 15, ale uparł się, że chce jeszcze buziaka na pożegnanie.. Umówiliśmy się u mnie w domu.. Spóźniłam się 20 minut i byłam pewna, że Kotek już pojechał.. Ale on stał pod domem i czekał.. Pobiegłam szybko do niego.. Przytulił mnie tak bardzo mocno.. Pocałował.. Powiedział, że nie mam się martwić.. Że jak tylko dojedzie zadzwoni.. Zawsze tak robił.. Nie chciałam się rozklejać więc powiedziałam, że ma już jechać.. Powiedział, że mam go pocałować najczulej jak potrafię.. Że chce pamiętać smak naszego pocałunku.. Boże... Gdybym wiedziała wtedy, że całuję go ostatni raz... ;( Umówił się z Naszymi przyjaciółmi i zaczęli już wydzwaniać, więc Sławek wsiadł na motocykl i pojechał... Stałam na ulicy i patrzyłam jak odjeżdża... Poszłam do domu.. Wściekła na samą siebie zaczęłam sprzątać.. Po jakiś 10 minutach zadzwonił kolega.. Pytał się gdzie jest Sławol.. Powiedziałam, żeby nie dzwonił do niego, bo jedzie właśnie na zlot.. On już wiedział o tym co się stało.. Powiedział tylko, że jak dojedzie i się odezwie mam dać mu znać.. Rozłączył się... Pomyślałam, że pewnie czegoś chciał.. Moi znajomi wiedzieli, że moje Kochanie umiera i nic mi nie powiedzieli.. !! Chwilę później dzwoniła do mnie mama Sławcia.. Nie odbierałam.. Myślałam, że c hce się spytać czy jesteśmy razem jeszcze, bo Sławek pewnie nie odbierał tel.. Dzwoniła chyba z 5 razy... Nagle wpadła moja mama.. Zapłakana.. „Sławek miał wypadek !!! „ „Kornelia !! Sławek nie żyje !!” .. Poczułam jakby ktoś uderzył mnie czymś w twarz, w serce.. Zamarłam.. Nie pamiętam jak znalazłam się w domu Sławka.. Pamiętam tylko, że mama obiecała mi, że to na pewno nie prawda, że może jest połamany, ale żyje.. !! Pod domem Sławka stała policja.. Na dole słyszałam krzyk mamy mojego Skarba.. Wpadłam do domu.. W pokoju był policjant i rozmawiał z bratem mojego Dziubka.. Nie wierzyłam w to co mówi.. Kazał mi wyjść.. Bo nie jestem rodziną.. Brat Sławka powiedział, że mam zostać.. Że Sławek nie żyje.. Policjant powiedział, że sam sobie winien.. Rozumiecie?? Mysłałam, że zabiję !! Jak mógł powiedzieć coś takiego o moim Skarbie... Nie pamiętam co się działo dalej.. Wiedziałam tylko, że o 18 muszę jechać odebrać jego rzeczy na Komendzie.. Zginął jakieś 10 km od mojego domu.. Kierowca ciężarówki skrócił zakręt odbierając mojego Skarbowi życie .. ;( Pojechałam na Komendę.. Potraktowano Nas bezosobowo.. Kazano podpisywać odbiór rzeczy.. Zero współczucia.. Pękłam.. Wykrzyczałam, że mają mi go oddać.. Że to nie prawda.. Dostałam jakiś zastrzyk i nie pamiętam co było dalej.. Kolejne dni było koszmarem.. Załatwianie wszystkich tych rzeczy, o ktorych nie mieliśmy pojęcia.. Kupno trumny.. Nie tak miało być.. mieliśmy wybierać meble do Naszego domu, ale nie trumnę dla mojego Skarba !!! Uczestniczyłam we wszystkich zakupach, formalnosciach wraz z rodzicami Sławka.. Poprosili mnie o to.. Nie mogłam odmówić.. Mój Dziubek zginął w piątek, a zobaczyłam go dopiero w środę.. W dniu pogrzebu.. Myślałam, że oszaleję.. Prokuratura nie pozwoliła Nam go zobaczyć, bo w weekend nie pracuje !! Koszmar !! Przed pogrzebem przyjechał brat Sławka.. Zabrał mnie do kostnicy.. Nie wierzyłam.. To nie był mój Dziubek.. Dostałam ataku płaczu.. I kolejny zastrzyk.. Wiedziałam, że na pogrzebie będą Nasi przyjaciele.. Motocyklisci.. Jak tylko się dowiedzieli zaoferowali wsparcie.. Obiecali, że go.. Że nas nie zostawią .. Przyjechali .. Dźwięk motocykli słychać było wszędzie .. Wchodzą.. Bez słów podnoszą rękę... Wiedziałam, że będą z moim Skarbem.. Msza piękna.. Prowadził ją wujek mojego Skarba.. Wszyscy płakali.. Wychodzimy z kościoła.. Podszedł przyjaciel Sławka.. Mój również.. Bez słów przytula mnie .. „Nie mogliśmy go zostawić.. Chcemy z nim być.. Nasza ostatnia wspólna trasa .. „ Ryk motocykli żegnał mojego Skarba .. Oni wszyscy mieli być na Naszym ślubie.. ;( W tym roku miną 3 lata od wypadku .. Co się zmieniło w moim życiu ? Dużo pracuję.. Znajomi twierdzą, że dużo za dużo.. Kocham mojego Sławka najmocniej na Świecie .. Nie ma dnia w którym zwątpiłabym w tą miłość... Nie pogodziłam się z jego śmiercią.. Z czymś takim nie można się pogodzić.. Nadal nie rozumiem, dlaczego Świat się nie zatrzymał.. Dlaczego nie mogę cofnąć czasu i powiedzieć „ Nie jedź Kochanie” .. Dlaczego pozwoliłam mu jechać.. Dlaczego się wtedy spóźniłam.. ?? Jest tyle pytań... Nie ma odpowiedzi .. Miłość zabrana zbyt wcześnie nie daje spać nocami...I wtedy wraca to, co odebrane..I wraca ból... 3 lata .. Czas nie zmienił niczego .. Nie zabrał bólu.. Nie nauczył z nim żyć.. Może nauczyłam się go ukrywać.. Bo „ile można tak żyć” .. Ostatnio słyszę to dość często.. Żyję nadzieją, że tam w Niebie spotkam Cię mój Aniołku.. Znowu się odnajdziemy .. Spojrzę w Twoje ufne oczy.. W oczy Anioła, który na tak długo opuścił me życie, ale nigdy nie opuścił mego serca... A potem przekroczymy Tęczowy Most - już razem... Nel ...
 
Kalendarium
Dni skupienia
Wsparcie Po Stracie
Wspólny kącik
Szkolenia
© 2017