Strona głównaO mnieMoja historiaForumKontakt
Ogólne pojęcie straty
Czy czas leczy rany
Rola żałoby
Etapy żaloby
Co się dzieje z emocjami po stracie
Jak pomóc osobie osieroconej?
Lista życzeń osieroconcych rodziców
Przydatne linki
Wywiad w Radio Hobby 7.02.2010

Wizyty dzisiaj:13
Wizyty ogólnie:178235
Marta - moja historia

„Są słowa, których nikt nie usłyszy, Są życzenia, których nikt nie otrzyma, Są łzy, których nikt nie osuszy, Są serca, które na zawsze krwawiące będą, Są miejsca gdzie śmierć oddycha, Są dusze, które do innych tęsknią, Są wspomnienia, które są jedyną osłodą, Jest miłość, która trwa, choć w innych światach” Marta - siostra, która wciąż tęskni za jedynym bratem. Dziś choć minęło już półtora roku od tego tragicznego wydarzenia,wciąż tęsknię . Dzień 28 listopada 2008 pozostanie w moim sercu na zawsze. 13 dni wcześniej dostałam telefon, że brat leży na intensywnej terapii. Już wtedy przeżyłam szok, on w szpitalu, przecież na nic nie chorował? Ostatni raz leżał w szpitalu kilkanaście lat wcześniej jak złamał nogę. A teraz co się dzieje? W pędzie tam dotarłam. Wyszedł wtedy lekarz, dowiedzieliśmy się że stan brata ciężki, nastąpił krwotok wewnętrzny, zatrzymanie akcji serca. Ale żyje i to wtedy było najważniejsze. Ten jedyny lekarz nie zabierał nam nadziei do końca, po śmierci brata poszłam mu podziękować właśnie za nadzieję,(co go zaskoczyło, bo na intensywną terapię nikt nie przychodzi dziękować, bo albo pacjenta przeważą na inny odział, albo jak mój brat umierają). Mogliśmy wejść z mamą na chwilę. Wyglądał strasznie z tymi rurkami i podłączony do aparatury, ale żył. Była szansa, że wyjdzie z tego. Drugi dzień inna lekarz podaje swoją wersję, że on nie wyjdzie z tego, a jeśli zdarzy się cud będzie jak warzywko. Zrobiła to brutalnie. Wyszłyśmy. Dalej jakiś trans. Mamę zabierają do innego szpitala, to zawał. Tak, jej serce nie wytrzymało. To było ponad jej siły. Dalej żyłam jak w letargu, między dwoma szpitalami. Mama nie raz zamartwiała się, co takie moje oczy czerwone, ale jak mogła się dziwić. Wtedy jeszcze była rodzina i znajomi z nami. A ja miałam wtedy bliskich na wyciągnięcie dłoni. Cieszyłam się że go widzę, mogłam wtedy jeszcze bratu zwilżyć usta posmarować pomadką(do dziś ją trzymam jak talizman), mamę pocieszyć. Wtedy jeszcze mój świat miał inną barwę. Mama wróciła do świata żywych, choć było źle, a brat już nie... Rodzina i znajomi odeszli do swojego życia, została garstka tych, dla których moja tragedia nie jest obojętna/ Mój brat był częścią mojego świata, to 32 lata mojego ówczesnego życia. Odszedł tak bardzo nagle, o całe życie za wcześnie. Zawsze byliśmy ze sobą bardzo związani. Wcześnie straciliśmy tatę i to on w pewnym sensie mi go zastępował. To taki brat-przyjaciel na dobre i na złe. Ja jak to 5 lat młodsza siostra zawsze czułam wsparcie z jego strony. Nasze wspólne powroty ze szkoły, psikusy, zabawy, to we mnie zostało. Wspomnienia. Cieszę się z każdego snu, dużo czytam, żeby zrozumieć sens tego, co mnie spotkało. Osoby, które przeżyły tragedię zgodzą się ze mną, że ból jest do udźwignięcia, ale po takim traumatycznym doświadczeniu jestem inna, przewartościowałam swoje życie. Nadal jest we mnie dużo żalu, buntu, ale wiem, że muszę sama to przejść. Nikt za mnie nie przeżyje mojego życia. To mój ból. A tym, co nie przeżyli takiej tragedii mogę powiedzieć, że na to nie da się przygotować, ale warto dostrzec drugiego człowieka, może on bardzo potrzebować naszej pomocy, nie leki, nie terapia, ale właśnie drugi człowiek może nam pomóc. „Czas nie leczy ran, uczymy się z nimi żyć.” Wierze, że tata, brat i cała rzesza rodziny, znajomych i przyjaciół będzie na mnie czekać, a ja muszę trwać i przeżyć swoje życie jak najlepiej. „Mieć nadzieję to żyć, to nadawać sens chwili obecnej, to iść to mieć powody, aby kroczyć nadal, pomimo wszystko kroczyć dalej przez życie …” Do zobaczenia TAM, po drugiej stronie tęczy...

 
Kalendarium
Dni skupienia
Wsparcie Po Stracie
Wspólny kącik
Szkolenia
© 2017